Radoniów – Czerwona Woda - 56 km - szlakiem "Dragonów Pruskich"

Radoniów – Lubomierz - Oleszna Podgórska – Nagórze – ( 11 km – 2 h)

W lesie obok parkingu leśnego przy drodze Jelenia Góra – Zgorzelec na wysokości Radoniowa krzyżują się dwa kolory szlaku konnego: pomarańczowy z zielonym. Zielony ma tu swój początek i biegnie w stronę Lubomierza Drogą Wisielców. Tam można zwiedzać potężny kościół pw. NMP i Św. Maternusa, muzeum Samych Swoich i internat, który kiedyś pełnił rolę klasztoru. W Lubomierzu można także zrobić zakupy w sklepie spożywczym, aptece lub wstąpić do weterynarza. Szlak przebiega przez centrum filmowego miasteczka. Potem obok basenu, stawu i starego PGR’u, w kierunku Olesznej Podgórskiej. Tu można przenocować na Lawinowym Wzgórzu w gosp. agroturystycznym, są także boksy i pastwiska. Dalej szlak wędruje między polami do Nagórza, gdzie można odpocząć Przy Szlaku Dragonów Pruskich, jest tam możliwość przenocowania, nakarmienia i napojenia koni.

Nagórze – Gradówek - (17 km – 3 h)

Trasa zaczyna się aleją czereśniową, potem mija starą leśniczówkę i wchodzi do najstarszego lasu na terenie Nadleśnictwa Lwówek Śląski. Znajduje się tam ostoja orła bielika. Wychodząc z lasu przekraczamy ruchliwą drogę asfaltową Gryfów Śląski – Lwówek Śląski. Potem znowu lasem wędrujemy w kierunku Wolbromowa, gdzie na skraju lasu spotkamy pomnik przyrody - 300 letni dąb.

Gradówek – Nowogrodziec – (20 km – 4 h)

Za dębem między polami i lasem kierujemy się już po bardziej równinnym terenie do Nowogrodźca. Drogi są tu mało wymagające i pozwolą koniom jaki jeźdźcom odpocząć po wcześniejszych górzystych odcinkach. W Nowogrodźcu odpocząć i zjeść można w gospodarstwie U Leona.

Nowogrodziec – Czerwona Woda - (21 km – 4 h)

Trasa dość płaska, prowadząca szerokimi drogami, także przez las. Na tym odcinku pokonujemy autostradę A4, przechodzimy pod nią. Następnie drogę szybkiego ruchu 94, najlepiej przeprowadzić tu konie w ręku, przechodząc przez przejście dla pieszych. Potem już lasami i drogami dochodzimy do Czerwonej Wody, do gospodarstwa „Jagoda”, gdzie wchodzimy na teren Borów Dolnośląskich.

Droga Wisielców - ciekawostki historyczne

Zielony szlak jest bardzo długi, jednak jedna z jego części jest wybitnie interesująca.

W 1948 roku w wyniku  radzieckich   badań geologicznych   odkryto także rudy uranu w  kolejnej miejscowości na ziemi lwóweckiej - Radoniowie. Najpierw funkcjonowała tam jednostka poszukiwawcza, którą w 1953 roku przekształcono w kopalnię  zabezpieczaną przez oddział Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego stacjonujący w Lubomierzu. Początkowo odwiercono główny szyb do poziomu 240 m poniżej powierzchni następnie drugi, do głębokości 515 m a chodniki rozchodziły się w kierunku Proszówki, Lubomierza do 2,5 km długości. Podczas ciężkiej pracy wydobywano ok. 500 wózków urobku o wadze 250 kg (na jednej szychcie). Jak ustalił doktor Robert Klementowski warunki pracy w radoniowskiej kopalni były szczególnie trudne. Górnicy pracowali w wodzie i błocie po kolana, a pył krzemiankowy zawierający radon i powstający przy odstrzałach oraz odwiertach stanowił ogromne zagrożenie. Stwierdzono , że stężenie radonu 600 razy przekraczało dopuszczalne normy. Radoniowska kopalnia funkcjonowała do 1963 roku, gdy na głębokości 670 m złoże zanikło. W sumie wydobyto 340 ton uranu.  Działalność kopalni doprowadziła do poważnych zmian hydrogeologicznych — obniżenia poziomu wód podziemnych, braku wody w studniach gospodarczych w Radoniowie i w starych ujęciach wodociągowych dla miasta Lubomierza.

Najgorsze było jednak spustoszenie, jakie promieniowanie spowodowało w organizmach ludzi - prawie wszyscy pracownicy dołowi uranowych kopalni zmarli w sile wieku. Poza tym górnicy często wędrowali „na jednego” drogą przez pola, łączącą Radoniów z Lubomierzem. Tam w karczmie Złoty Róg odreagowywali ciężką pracę, a wracając do domów w Radoniowie często wieszali się na drzewach na tej drodze. Przyczyna nie jest znana, jednak droga jest dziwna i wywołuje dreszczyk gdy się nią jedzie. Czy powodem był alkohol, czy uran, czy ciężka praca – powodów może być wiele…